TERYTORIALSI NIE-PO-TRZEBNI?

                                        Ataki totalnej opozycji na wojska obrony terytorialnej są wyjątkowo niebezpieczne. Przywołam w tym  wypadku rozmowy jakie niejednokrotnie prowadziłem ze zmarłym już profesorem KUL, ks. Mieczysławem Brzozowskim. Był Lwowiakiem i bardzo o swoim ukochanym Lwowie lubił opowiadać. Niejednokrotnie rozmawialiśmy o inwazji sowietów na Polskę 17 września 1939 r. Obraz tej inwazji, wyłaniający się z tych opowiadań utrwalił się bardzo w mojej pamięci. Przytoczę dwa znamienne jego elementy. Pierwszy to obraz frontowych szeregów wojsk sowieckich, niekoniecznie kompletnie  umundurowanych, z bronią maszynową, często na sznurkach…. Znamienne były słowa profesora, który twierdził, że „nie oni byli najgorsi”. Drugi element, który pragnę przytoczyć to obraz tego co działo się potem. „Najgorsze było to co szło za nimi, czyli szeregi „żołnierzy” NKWD. Zniszczenie, terror i wywózki to ich specjalność”.

Twórcy wojsk obrony terytorialnej w Polsce, zdają się doskonale rozumieć ów mechanizm działania wroga. To one mają stanowić zalążek skutecznej obrony i oporu społeczeństwa polskiego w sytuacji ewentualnej porażki wojsk operacyjnych. Takie są nasze historyczne doświadczenia. Uderzanie w tą formację jest niczym innym jak próbą uczynienia zupełnie bezbronnym społeczeństwa w sytuacji ewentualnych niepowodzeń wojsk operacyjnych. O tym Polacy powinni pamiętać nie tylko w rocznicę napadu sowietów na Polskę, ale stale. Ataki na wojska obrony terytorialnej są perfidnym aktem zdrady wszystkich tych, którzy się ich dopuszczają a ich autorzy powinni być traktowani dosłownie jako zdrajcy ze wszystkimi tego konsekwencjami dla ich obecności w polskim społeczeństwie.

Krystian Wojaczek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.