WIELKANOC 2020 W CIENIU KRZYŻA

                                New York – określany mianem stolicy świata zdaje się być nią rzeczywiście, nie tylko z racji gromadzenia różnych instytucji o niekwestionowanym wpływie na to co się na świecie dzieje (siedziba ONZ, centra bankowe, gospodarcze, kulturalne itd.). 11 września 2001 r. zostaje rażony boleśnie zbrodniczym działaniem ludzi, zorganizowanych w terrorystycznej organizacji i działających „w imieniu Allacha”. To tu w epicentrum wydarzenia, na ruinach zawalonych wież World Trade Center leży, „wycięty” w trakcie walenia się stalowego ożebrowania wież, krzyż (Obraz powyżej).

Niespełna 20 lat później New York staje się ośrodkiem szalejącej epidemii covid 19, rozpoczętej w Chinach, o której zagrożeniu, posiadająca swoją siedzibę w stolicy świata, WHO informuje niemrawo i z opóźnieniem, prawdopodobnie z powodu zależności jej urzędników a szczególnie szefa (Etiopczyka) od komunistycznych władz Chin. Nie tylko początkowe ostrzeżenia WHO budzą wątpliwości, ale także zachowanie organizacji w trakcie rozprzestrzeniania się epidemii po całym świecie. Wygląda na to, że zdecydowane wytyczne WHO dotyczą wyłącznie restrykcji religijnych (5 osób na nabożeństwie) i obrony aborcji w czasie pandemii. Doniesienia medialne wskazują, że te restrykcje dobrze korespondują z zaostrzeniem walki z chrześcijaństwem w Chinach. Intrygująca zbieżność!

Co więcej, w przestrzeni publicznej pojawiają się próby posadzenia na ławie oskarżonych, odpowiedzialnych za epidemię, samego Boga, którego zadaniem miałoby być uwalnianie ludzi od zagrożeń stwarzanych ich nieprzemyślanymi projektami, wynaturzonym postępowaniem i trwonieniem środków, które wykorzystane właściwie, umożliwiłyby im obronę przed zagrożeniami.

New York – stolica świata staje się symbolem kierunku, w którym zmierzają społeczności świata. Kierunku niosącego śmierć i unicestwienie. To nie Bóg stoi za tymi wydarzeniami, tylko ludzie, jak pokazano wyżej. Bóg przynosi zmartwychwstanie i życie.

Krystian Wojaczek

A JEDNAK MOŻNA – ODKRYWANIE PRAWDY IV

                     W parafii w Mierzynie koło Szczecina (Diecezja Szczecińsko-Kamieńska) duszpasterze, zachowując narzucone w Polsce przepisy stanu epidemii, umożliwili swoim wiernym uczestnictwo w Eucharystii w Niedzielę Palmową. W parafii posługuje ich czterech. Zorganizowali celebracje Eucharystii w czterech różnych miejscach, w zależności od internetowych zapisów wiernych zamierzających uczestniczyć w Eucharystii. Dzięki zapisom mieli możliwość rozłożenia liczby uczestników w taki sposób by nie narażać ich na ewentualną infekcję (a także nie łamać obowiązującego prawa). (W oparciu o stronę www parafii).

Jak widać można poradzić sobie, wydawałoby się w sytuacji bez wyjścia. Ale nie to jest najważniejsze. Ważne jest to, że dają oni świadectwo żywej wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii, który, jak ukazuje Ewangelia, zawsze stawał w obronie swoich uczniów gdy byli zagrożeni. Dlatego nie może jej zabraknąć w zmaganiu społeczeństwa z tak trudnym przeciwnikiem jakim jest obecna epidemia.   

Ponadto Duszpasterze parafii pod wezwaniem Matki Bożej Bolesnej w Mierzynie dali świadectwo tego na czym polega posłannictwo i posługa prezbitera. Zgromadzili wierzących wokół Jezusa Chrystusa, by Ci z Jego sakramentalnej obecności i bliskości zdobyli nowe siły do dalszych zmagań z zagrożeniem. Należy się im szacunek i szczere podziękowanie za ich posługę kapłańską i postawę walki z zagrożeniami początku XXI wieku. Ta trudna sytuacja wyraźnie ukazuje kto jest kim!

Krystian Wojaczek

ODKRYWANIE PRAWDY III

                                       Światło dzienne ujrzały powiązania szefa WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) z komunistycznymi władzami w Pekinie. W skrócie: swój stołek zawdzięcza właśnie poparciu Pekinu. Po wtóre, jako Etiopczyk boi się narażać władzom w Pekinie, z racji gospodarczego uzależnienia Etiopii od Chin. Te przesłanki zdają się wyjaśniać zachowanie WHO w czasie doświadczanej przez świat epidemii.

Przypomnijmy, ostrzeżenia lekarzy chińskich o samym wirusie i jego zagrożeniu pojawiały się znacznie wcześniej, aniżeli podały to władze Chin. Lekarzy tych było kilkadziesiąt (jak wynika z różnych przecieków medialnych). Byli oni szykanowani przez władze komunistyczne Chin i zmuszani do deklaracji, że szkodzą państwu. Część z nich zmarła, zakażonych patogenem. O sprawie wiedziały władze Tajwanu, które informowały WHO. Ta agenda ONZ nie reagowała na te doniesienia, nie informując o epidemicznym zagrożeniu dla świata. Nie ulega zatem wątpliwości, że to WHO jest odpowiedzialna za skalę pandemii i spóźnione reakcje poszczególnych państw.

WHO bezbłędnie wykorzystała natomiast zagrożenie do uderzenia ideologicznego w Chrześcijaństwo, wprowadzając wyjątkowo restrykcyjne obostrzenia zgromadzeń religijnych w tym Eucharystii. Na tej podstawie aresztuje się w niektórych państwach księży, nie wspominając już o karach administracyjnych, za to że dopuszczają do uczestnictwa w Eucharystii więcej wierzących niż to sobie wymarzyły komunistyczne władze WHO. Wszystko pod płaszczykiem dbałości o życie i zdrowie, podobnie zresztą jak pod przykrywką praw kobiet zabija się tych najbardziej bezbronnych.

Zaskakuje też ślepe podporządkowanie się władz poszczególnych państw, ba episkopatów wytycznym WHO. Niejaki bp Skworc z Katowic poszedł jeszcze dalej, bo jak relacjonują księża nie toleruje nawet limitu owych 5 osób w celebracji eucharystycznej. Świeckim została tu odebrana możliwość uczestnictwa w Eucharystii. Wygląda na to, że szybkimi krokami zmierzamy do zejścia Kościoła do podziemia. Na powierzchni pozostaną pobudowane w ramach duszpasterstwa ceglano-betonowego kościoły, salki katechetyczne i biskupie pałace klerykalnej administracji, podporządkowanej komunistycznym władzom. Dokładnie tak jak w Chinach.

Krystian Wojaczek

ODKRYWANIE PRAWDY C. D.

Jak wskazano w poprzednim odcinku obecna epidemia, oprócz znaczącej destrukcji zdrowia ludzi, życia społecznego i gospodarczego demaskuje słabości dotychczasowego sposobu życia ludzi we wszystkich właściwie jego wymiarach. Dzisiaj kilka zdań na temat wybranej w Polsce strategii obrony i potraktowaniu ludzi wierzących.

Nie ulega wątpliwości, że Szumowskiemu, biskupom i części prezbiterów udało się to, co nie udawało się komunistom przez dziesiątki lat okupacji Polski – wyrzucić ludzi z Eucharystii. To jest fakt, z którego przyjdzie się rozliczyć. Bajdurzenie o transmisjach Mszy św., jako rozwiązaniu zastępczym można wciskać ignorantom (pewno jest ich w Polsce sporo – wynik takiego a nie innego duszpasterstwa a ostatnio też bredzenia niedouczonych dziennikarzy). Nadmienię jedynie, że istnieje istotna różnica między realną obecnością Chrystusa w Eucharystii a jej wirtualnym przeżywaniem i żadne stawanie, siadanie, czy klękanie przed telewizorem niczego tu nie zmieni.  

Więcej, moim zdaniem istnieje rozwiązanie, które w najmniejszym stopniu nie podważa stosowania radykalnej strategii walki z epidemią (polegającej na wykluczeniu niebezpiecznych kontaktów między ludźmi) z możliwością uczestnictwa tych, którzy chcą, w Eucharystii, przynajmniej niedzielnej. Należy sobie uświadomić charakter prowadzonego dotąd w Polsce duszpasterstwa, które nazwać można „ceglano-betonowym”. Było to duszpasterstwo nastawione na budowę kościołów i różnych pomieszczeń pomocniczych. Zasoby Kościoła katolickiego w Polsce w tej materii nie są małe. W związku z taką sytuacją istnienia dużych najczęściej pomieszczeń, z powodzeniem można było przyjąć jako rozwiązanie epidemiczne, propozycję abpa S. Gądeckiego, zwiększenia liczby Mszy św., tak by na każdej była tylko taka liczba uczestników, których odległości od siebie byłyby nie 1, czy 1,5  m. a 2 m. i więcej. Wymagałoby to jedynie zaangażowania woluntariuszy porządkowych i rejestracji (telefonicznie, lub internetowo), w której Mszy św. chcą uczestniczyć. Nie sądzę by były tłumy (w kościele, w którym uczestniczyłem w sytuacji dopuszczającej 50 osób było każdorazowo zaledwie kilkanaście, rozrzuconych po kościele w odległościach 2 -5 m.) Z woluntariuszami i kwestiami porządkowymi też nie ma problemu, czego dowiodły wielokrotnie organizowane pielgrzymki.

Już sam wysiłek rejestracji na Mszę św., jak i poddanie się rygorom porządkowym uczuliłyby uczestników na problem i jego wagę dla zdrowia i życia człowieka, społeczeństwa i całej ojczyzny. To wyczulenie powinno zostać podjęte w przepowiadaniu homilijnym w czasie Eucharystii.  Nie mam najmniejszej wątpliwości, że motywacja religijna do współpracy z władzą w zwalczaniu epidemii byłaby nieporównanie silniejsza, aniżeli wybrany przez władze wariant ateistyczny. Nie ulega bowiem wątpliwości, że rozwiązania przyjęte przez władze lekceważą i ignorują to czym żyją ludzie wierzący. Przyjęły prymitywny wariant oparty na strachu. Być może przyniesie jakieś efekty, choć patrząc na rosnące z dnia na dzień wyniki zakażeń i fakt, że jesteśmy w fazie późniejszej o 1 miesiąc w stosunku do Italii, rodzą się wątpliwości. Pierwsze zakażenie w Italii odnotowano 28 stycznia br. u nas 4 marca.

Nie należy przemilczać również tego, że spora część autorytetów w odnośnej dziedzinie nie ukrywa, że rozwiązanie problemu to kwestia miesięcy a nie tygodni. Dlatego skutki siedzenia w domu, zamiast rzetelnej informacji, dla osób nie objętych kwarantanną i takiego zorganizowania życia społecznego, by można było funkcjonować przez te kilka miesięcy z jak najmniejszą stratą dla poszczególnych osób, małżeństw, rodzin i gospodarki. O czym tu zresztą mówić, skoro do dzisiaj, od początku całego zamieszania, głupiego płynu do dezynfekcji rąk nie można kupić, choć Obajtek i Sasin zdają się mieć inne zdanie i bardzo dobre samopoczucie.

Pojawiające się informacje o ogniskach zakażeń zdają się dowodzić tego, że najsłabszymi ogniwami całej strategii są szpitale i domy pomocy społecznej a nie pojedyncze osoby. Epidemia w bezwzględny sposób obnaża zaniedbania rządów zjednoczonej prawicy, choć te niby sprzyjające ludziom wierzącym rządy pierwsze ostrze swoich restrykcji wymierzyły właśnie w ludzi wierzących. Warto o tym pamiętać. Zresztą sztandarowym symbolem tej postawy jest osławiony już „kompromis aborcyjny Morawieckiego”!

Krystian Wojaczek

ODKRYWANIE PRAWDY

Obsesyjna koncentracja na niewidzialnym patogenie (wirusie) sprawia, że zdecydowana większość społeczeństw zdaje się nie dostrzegać pozytywów (tak dobrze rozumiesz Czytelniku, pozytywów) jakie niesie epidemia. O jednym z nich poniżej.

Weźmy konkretną sytuację z jaką mamy do czynienia we Włoszech, ale nie tylko tam. Po wprowadzeniu rygorów życia społecznego w północnej Italii, mocno spóźnionych, to prawda, tysiące młodych ludzi, nic sobie nie robiąc z owych zakazów, rzuciło się wręcz w podróż na południe, skąd pochodzą. Szacuje się, że około 15% z nich już miało pierwsze objawy infekcji. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Obecnie jednym z regionów najdynamiczniej rozwijającej się epidemii w Italii jest Apulia, do której owi, mający w nosie rygory życia społecznego i odpowiedzialność za innych, młodzi się udali. Udało się im już wyciąć, bez użycia maczety, wcale pokaźną liczbę swoich  rodziców i dziadków. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Rzec można, ci ostatni dostali to na co sobie zasłużyli „lajtowo” wychowując swoich maminsynków i córeczki. Zjawisko lekceważenia drugiego człowieka i zasad życia społecznego dotyczy wszystkich właściwie krajów Europy, nie wykluczając „katolickiej” Polski. Epidemia po prostu ujawnia zjawisko potężnych deficytów wychowania i niszczenia autorytetów, koegzystujące z produkcją tabunów „pedagogów” i „psychologów”, faktycznie zajmujących się utwierdzaniem tego stanu rzeczy, zamiast wychowaniem. Proszę zobaczyć jak traktowani są choćby nauczyciele w szkołach, terroryzowani samowolą uczniów i wspierających ich w tej samowoli tatusiów i mamuśki. Wygląda na to, że ci ostatni zaczynają zbierać śmiertelne żniwo swojej głupoty.

Krystian Wojaczek

UPADEK MITU

                                                                   Śmieszne kawałki płótna na gębie i nosie, telefony do służb z pociągu, w którym kaszlał człowiek o „azjatyckich” rysach twarzy, to tylko niektóre zachowania przedstawicieli cywilizacji początku XXI wieku, bijących pokłony bożkowi nauki i nadwyrężających sobie kciuki od klikania po smartfonach.

Ciemnota i zacofanie, bo inaczej tych zachowań określić nie sposób, wszak te kawałki materiału na gębie przed niczym nie zabezpieczają a ów telefon opóźniający dotarcie do celu setek osób z powodu kaszlu, który w naszej szerokości geograficznej o tej porze roku przytrafia się tysiącom osób, to nic innego jak przejaw ksenofobii i rasizmu.

Warto na to zwrócić uwagę! Sytuacja rozprzestrzeniania się chińskiego wirusa odsłania bezlitośnie ślepe uliczki współczesności. Wiara w naukę sprawia, że człowiek ulega wynaturzeniu. Wierzyć można i trzeba Panu Bogu, wyłącznie! Wtedy człowiek ma szansę. Wiara w naukę, w momencie gdy odsłonięta zostaje jej bezsilność (jest bowiem wytworem skończonego, śmiertelnego i przede wszystkim niedoskonałego człowieka) prowadzi do rozpaczy, która nie posiada ograniczeń w dziele zniszczenia. We wspomnianych ślepych uliczkach współczesności, ich autorzy zadepczą się na śmierć – milionami, gdy stwierdzą, że nie ma z nich wyjścia.

Krystian Wojaczek

COVID-19

                                                         Pojawienie się nowego wirusa nazwanego SARS-Cov-2, wywołującego chorobę Covid-19 odsłania słabe miejsca współczesnej cywilizacji, podobnie zresztą jak to ma miejsce nadal w wypadku HIV. Z tym tylko, że w wypadku HIV liberalna propaganda skutecznie wycisza jego zabójczość, ukrywa statystyki, które są jednoznaczne, jeśli chodzi o drogi jego rozpowszechniania (przede wszystkim patologia życia seksualnego człowieka). Chodzi o to, żeby nadal upowszechniać tezę o człowieku, któremu wszystko wolno i który sam ustanawia zasady i mechanizmy funkcjonowania świata a w tym świecie siebie, chociażby liberalizmu zachowań seksualnych, czy zachowań homoseksualnych, wprowadzanych podstępnie i wręcz na siłę w życie człowieka (patrz choćby kampania prezydencka w Polsce).

Drobina, nazwana Covid-19 wstrząsnęła ponownie „potężnymi” mieszkańcami globu, zmuszając bardziej przezornych do podporządkowania się restrykcyjnym wymogom sanitarnym, żeby chronić swoje społeczności przed jego zjadliwością.  Wygląda na to, że udaje się to zdyscyplinowanej społeczności japońskiej. Na drugim biegunie sytuuje się, wydawałoby się, wysoko cywilizacyjnie usytuowane państwo włoskie. Lekceważenie zagrożenia i brak dyscypliny sanitarnej niektórych obywateli doprowadził, w krótkim czasie do zdobycia przez Italię niechlubnego miejsca na pudle (3 miejsce na podium) jeśli chodzi o stopień zagrożenia (po Chinach i Korei Płd.).

Jak widać, w każdym wypadku podstawowe przesłanie, jakie płynie dla mieszkańców ziemi z owych kataklizmów to przesłanie o konieczności respektowania zasad funkcjonowania, wpisanych w człowieka i społeczności, które tworzy. Człowiek nie może wszystkiego! Jeśli tego nie zaakceptuje zmierza do samozniszczenia.

Krystian Wojaczek

TO TEN CZAS…,

                                            kiedy należy przypomnieć kandydatowi na II kadencję prezydentury, A. Dudzie to co wyprawiał, między innymi wetując ustawę reformującą sądy i wywalając, razem z Kaczyńskim ministra A. Macierewicza.

To co stało się Pucku chociażby, nie jest zbiegiem okoliczności a prostą konsekwencją działań owych decydentów, którzy ulegli agenturze dobrze zorganizowanej i ciągle działającej starej bezpieki. Minister A. Macierewicz był dla niej i jej działań potężnym zagrożeniem, ponieważ znał i zna, zarówno mechanizmy jak i osoby tej mafii. Wiedział, że walka o demokrację w Polsce rozstrzygnie się na tym poziomie. Dlatego musiał odejść.   

Nawoływanie prostych obywateli do obrony A. Dudy w sytuacji, gdy będący u władzy, posiadając wszystkie niezbędne ku  temu narzędzia, tego nie robią, jest zwykłą kpiną z prostych mieszkańców tego kraju, którzy bezbronni (dosłownie) mają stawać vis a vis uzbrojonych bandytów. Dodajmy, uzbrojonych w broń palną jak i armię skorumpowanych urzędników z sędziami na czele.

Podobnym nonsensem jest miauczenie J. Kaczyńskiego o suwerennej Polsce w Zjednoczonej Europie (Unii Europejskiej).

Krystian Wojaczek

POLSKIE NON SERVIAM

                                               Niemal osłupiałem z wrażenia wychodząc z Kościoła po Eucharystii w ostatnią niedzielę. Okazało się, że wcale pokaźna liczba uczestników tejże Eucharystii udała się wprost do grupy podlotków, potrząsających pstrymi skarbonami  Owsiaka. Celem tej ekskursji było oczywiście zasilenie konta celebryty.

Pomyślałem w pierwszej chwili: po co oni tu przychodzą, to znaczy na Eucharystię, skoro od razu po jej zakończeniu pędzą finansować satanistyczne projekty. „Róbta co chceta” no i robią: kohabitacja, antykoncepcja, aborcja, rozwody, oszukiwanie innych, kłamstwa, które dziś nazywają się marketingiem, oczernianie innych by wyjść na swoje…; Woodstock w podobnej tonacji + alkohol i narkotyki, tak można jeszcze długo.

Wszystko aksamitnie opakowane w zakupy sprzętu medycznego dla jakiegoś segmentu społeczeństwa, a jakże tego słabego jak dzieci, czy starcy, żeby wycisnąć emocje dobrego samopoczucia darczyńców. O diable ani mru, mru! Zamiast tego jest światełko do nieba! W chrześcijaństwie przychodzi ono z nieba! To zasadnicza różnica. Tu pojawia się, nawet sam bóg w kolorowych okularach i fikuśnych portkach, który zachrypniętym głosem komunikuje wszem wobec i każdemu z osobna, że to jego dzieło przetrwa stworzenie przynajmniej o jeden dzień i tym samym zwycięży Stwórcę! Dzisiejsza wersja non serviam – nie będę służył!

Krystian Wojaczek

ATAK NA PODSTAWY CYWILIZACJI

                                        Jesteśmy świadkami bezprecedensowego ataku na fundamenty zachodniej cywilizacji. Są to : zabijanie ludzi w świetle prawa, ideologia Gender i LGBT, ekologizm, migracje, manipulacje w dziedzinie informacji (kłamstwo). Każdy kto choć trochę myśli musi postawić sobie pytanie: jak to się dzieje, że cywilizacja, której siłą i źródłem fantastycznych wręcz osiągnięć była logika myślenia i konsekwencja w postępowaniu pęka pod naporem głupoty, ignorancji i „fantazji” zupełnie  oderwanych od rzeczywistości, których finałem jest zniszczenie i nicość. Wystarczą pierwsze z brzegu przykłady. Ochrona kornika kończy się unicestwieniem zaatakowanej części Puszczy białowieskiej. Ochrona nad populacji dzików unicestwia ewidentnie hodowle rolnicze. Promocja ideologii Gender i LGBT unicestwia rodzinę i społeczeństwo itd.

Z tego zdumienia wyrywa człowieka fragment Listu do Rzymian: „…od stworzenia świata niewidzialne Jego (Boga) przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się  wymówić od winy, ponieważ choć Boga poznali nie oddali Mu czci jako Bogu ani  Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi…”(Rz 1, 20-22).

Warto sięgnąć do tego Listu i przeczytać dalsze wiersze z I rozdziału aż do 32 wiersza. Jest tam co nieco również o LGBT.

Krystian Wojaczek