TRON, czyli PRON Trzaskowskiego

                                      Komuchom zabrakło konceptu! Od dawna odgrzewają zajęte już zaawansowaną pleśnią polityczne kotlety. Ciekawe, że dotyczy to tych za granicą jak i u nas w kraju. Czymże jest chęć zagłodzenia ludności z dawnego Ost-Bloku przez niemiecką komuszkę Barley, która sięga a jakże do ich tradycji narodowej, wypracowanej przez niejakiego Adolfa np. w bunkrze głodowym w Auchwitz na Ojcu Maksymilianie Kolbe? 

W Polsce niejaki R. Trzaskowski od tygodni bredzi o „Nowej Solidarności”, która jeśli wziąć pod uwagę okoliczności, wypisz, wymaluj przypomina PRON, czyli Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego, który miał być właśnie namiastką Solidarności. Niewielka różnica jest tylko jedna. Wypociny Trzaskowskiego należy nazwać nie PRON a TRON (Trzaskowskiego Ruch Odrodzenia Narodowego) z dwu powodów. Po pierwsze dlatego, że autor w żaden sposób, nawet nominalnie, nie odwołuje się do patriotyzmu. Po wtóre dlatego, że ów nowotwór ma wynieść autora do tronu, czyli koryta.

Jak się skończyło, wszyscy widzą. Solidarność istnieje po PRON-ie nie ma śladu. 

Krystian Wojaczek

UŻYWASZ ROZUMU? POPATRZ NA TO!

                                     Wystarczy zestawić fakty aby postępowanie niektórych osób i organizacji pokazało swój diaboliczny  wymiar: niszczenia, zabijania, dezorganizacji życia społecznego i państwowego. Większość obywateli zainteresowanych pomyślnym rozwojem  Polski nie może nie pamiętać nagonki prowadzonej niedawno na ministra A. Macierewicza, aż do jego odwołania. Z jakich powodów? Ujawnianie zakamuflowanych funkcjonariuszy bezpieki w strukturach obecnego państwa; badania nad ujawnieniem odpowiedzialnych za katastrofę samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem (zamach przez eksplozję na pokładzie); wreszcie powołanie formacji wojskowej, która już udowodniła swoją wartość i potrzebę istnienia w Polsce – Wojsk Obrony Terytorialnej, nazywanej onegdaj przez przeciwników partyzantką Macierewicza.

Obywatele Polski nie mogą nie pamiętać wściekłej nagonki siepaczy PO na ministra zdrowia prof. Łukasza Szumowskiego, człowieka skutecznie ograniczającego rozwój epidemii Covid 19 w Polsce. Dodajmy człowieka o ogromnym posłuchu społecznym, co było jednym z warunków jego sukcesu w walce z epidemią.  Wściekłość i histeria w niszczeniu go jako człowieka i ministra przez siepaczy PO były iście „imponujące”. Efekt – gwałtowny wzrost wszystkich wskaźników zachorowalności (nie dziesiątki jak za Szumowskiego a tysiące) oraz związanych z tym kosztów ekonomicznych, społecznych i politycznych państwa (osłabienie państwa), nie mówiąc już o cierpieniu wielu osób.

Wreszcie analogiczny wściekły atak na prof. Przemysława Czarnka, który nie zdążył nawet zostać ministrem edukacji i nauki, tylko dlatego, że fakty nazywa faktami. Oczywiście chodzi o rozwalenie polskiej rodziny a w konsekwencji społeczeństwa i państwa, w który to proces, przez lansowanie ideologii tęczowego terroryzmu zaangażowały się niektóre polskie szkoły i uniwersytety. Kto jest na czele zwalczania prof. Czarnka? Oczywiście polska lewica i PO.

Wszystko to w kontekście szkopskich marzeń o ponownym zagłodzeniu tych za wschodnią (od szkopów) granicą,  realizowanego odpowiednika paktu Ribbentrop-Mołotow, jakim jawi się dzisiaj Nordstream 2, bezpodstawnego ingerowania unijnych czinownikow w reformę  polskiego sądownictwa: przechowalni czerwonej agentury, złodziei w supermarketach czy na stacjach benzynowych, czy wreszcie prób wpływania na przebieg wyborów w Polsce mediów o niemieckim kapitale.

Jak długo, jako obywatele polscy, będziemy czekać na postawienie przed sądem, wymierzenie i wykonanie wyroku takim przedstawicielom dywersji jak Spurek, Biedroń, czy  siepacze z PO?

Krystian Wojaczek

ODWAŻNE SŁOWA ABPA WIKTORA SKWORCA

                Na rozpoczęcie roku katechetycznego w katedrze katowickiej Arcybiskup Wiktor Skworc powiedział:

„Pandemia obnażyła prawdę o świecie, Kościele, człowieczeństwie. Obnażyła też braki w formacji dorosłych chrześcijan, także księży i katechetów. Teologiczne manowce niektórych duszpasterzy nie pomagały wiernym, bo wprowadzały zamęt i bolesny brak jedności” – dodał.

To ważne i odważne słowa, szczególnie w odniesieniu do dorosłych chrześcijan, księży i katechetów świeckich, ponieważ dotychczasowe, od lat wielu, sygnalizowanie słabości, jednostronności polskiego duszpasterstwa, ba postępowania niezgodnego z oficjalnym nauczaniem Kościoła katolickiego niektórych duszpasterzy pozostawały bez jakiegokolwiek echa. „Nieprzemakalność” wielu księży, ale też „wierzących” ludzi świeckich w Polsce musi prowadzić, jak to określa arcybiskup, na „teologiczne manowce” samych duszpasterzy a kolejno tych, dla których oni pracują. Silne tendencje wielu polskich duszpasterzy, ale też opiniotwórczych ludzi świeckich (np. red Lisicki) odrzucania nauki Soboru Watykańskiego II, jako odpowiedzialnego za kryzys Kościoła, właśnie zaczynają ujawniać swoje destrukcyjne moce. Przezwyciężenie powstałej tendencji nie będzie łatwe, wymaga bowiem najpierw solidnego dokształcenia polskiego duchowieństwa, choćby z tego powodu, że błędy zakorzeniły się na wydziałach teologicznych w Polsce. Jako pierwszy z brzegu przykład można wskazać  funkcjonowania radykalnie antyinkarnacyjnej koncepcji „sacrum”-„profanum”. To funkcjonowanie tej herezji wyklucza zarówno część nauki Soboru Watykańskiego II jak i nauki Jana Pawła II zawartej w encyklice „Fides et ratio”. O tej encyklice wspomina abp Skworc, ponieważ zastosowanie się do jej nauki umożliwiłoby duszpasterzom ukazanie wiernym znaczenia stosowania się do wymogów  sanitarnych z ich wiarą. Konsekwencje dla tego rodzaju synergii przyniosłoby znaczne korzyści zarówno państwu jak i Kościołowi, nie wspominając już o pogłębieniu wiary członków Kościoła.

Krystian Wojaczek

NIEDOKOŃCZONA NORYMBERGA

                                Jeden z najwybitniejszych dowódców II wojny światowej, amerykański generał George Patton twierdził, że układanie się zachodnich aliantów ze Stalinem, zamiast uderzyć na Związek Radziecki,  jest jednym z największych błędów jakie mogli popełnić. Twierdził też, że poważne konsekwencje tego błędu Zachód odczuwał będzie przez dziesięciolecia. Polska doświadczyła i doświadcza konsekwencji tego błędu w sposób szczególny. Najpierw, delikatnie to wyrażając, znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, co nie oznacza nic innego jak tortury i śmierć wielu z tych, którzy pragnęli żyć w suwerennym kraju. Po wtóre konsekwencją tego zniewolenia jest zaprzedanie siebie, sporej części społeczeństwa, która nie znalazła wystarczającej siły by na dłuższą metę przeciwstawiać się czerwonym okupantom.

Nie ulega wątpliwości, że zarówno to co dzieje się w wielu państwach Unii Europejskiej, jak i poczynania tzw. obecnej opozycji w Polsce, ma swoje źródło właśnie w braku adekwatnego rozliczenia dewiantów i morderców ze wschodnią proweniencją. Trudność kojarzenia wspomnianych pogrobowców ówczesnego systemu pochodzi, jak się wydaje, nie tylko z upływu czasu, ale przede wszystkim z przyjęcia za kryterium główne, oceny osób i ugrupowań politycznych, ich nazwy, która zmieniana jest jak damskie kapelusze w zależności od pogody, okoliczności i nastroju właścicielki.  Ta zaś, mobilność zmiany nazw ma na celu utrudnić (i czyni to skutecznie) skojarzenie wypacykowanych nierobów, dobrze nasączonych gotówką, zasiadających na intratnych stołkach poselskich, samorządowych, sądowych i wielu innych z nigdy nie rozliczonym dziedzictwem II wojny światowej.

Niedokończona Norymberga wisi nad nami jak miecz Damoklesa. Problem w tym, że współcześni, żądni konsumpcji i zabawy coraz rzadziej zdają się go dostrzegać. Ostatnie wybory dały tego niezbity dowód. Uniknęliśmy wprawdzie katastrofy, ale społeczna diagnoza jest raczej ponura!

Krystian Wojaczek   

KIM SĄ CI LUDZIE?

Wypuszczono na arenę polityczną kogoś, kogo, stosownie do słów poseł KO Izabeli Leszczyny należy traktować jako polityka nieuczciwego w odróżnieniu od Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Wypuszczono go, dodajmy jako dublera w sytuacji zablokowania, przez specjalistę od zabójczych kopert, Tomasza Grodzkiego, ustawy o przeprowadzeniu wyborów w konstytucyjnym terminie.

Już te okoliczności powinny wzmóc ostrożność u tych wszystkich, którzy na stanowisko prezydenta Polski chcą wskazać owego delikwenta.

Ostatnie wydarzenia dowodzą w sposób jednoznaczny, że poseł Izabela Leszczyna KO dobrze wiedziała co mówi. Przywołajmy niektóre z nich. R. Trzaskowski, jako prezydent Warszawy, gdy pękła mu rura, nie tylko nie informował określonych instytucji państwa, żeby zaradzić zagrożeniu, ale w sytuacji gdy spuszczał do Wisły miliony litrów fekaliów bezczelnie twierdził, że nic się nie stało! Ten sam człowiek stoi po stronie złodziei warszawskich kamienic a przeciw pokrzywdzonym, nie wypłacając im należnych rekompensat za poniesione straty. Okłamuje, bez zażenowania o przyznaniu bezpłatnych żłobków dla każdego Warszawiaka i wiele innych.

R. Trzaskowski kłamał, że nie był posłem gdy był procedowany projekt uchwały prezydenta A. Dudy o obniżeniu wieku emerytalnego a gdy mu udowodniono, że był to twierdził, że nie głosował. I to okazało się kłamstwem bo głosował przeciw temu rozwiązaniu, czego dowodzą istniejące dokumenty. R.Trzaskowski, jako jedno z pierwszych rozwiązań w Warszawie podpisał kartę LGBT a w jej ramach demoralizację dzieci od najmłodszych lat. R. Trzaskowski kłamał, że w ostatnim czasie przybyło milion bezrobotnych ponad 10-krotnie zawyżając ich liczbę. Statystyki podają, że przybyło ich nieco ponad 89 tysięcy (jako wynik kryzysu spowodowanego pandemią). Ma za to kłamstwo sprawę sądową.

R. Trzaskowski jest uwikłany w niejasne działania grupy Bilderberg. Sam to przyznaje. Nie jest wykluczone, że stąd pochodzi jego sprzeciw wobec inicjatyw polskiego rządu przywracających suwerenność północno-wschodniej Polski (przekop mierzei wiślanej), wszak nie leży to w interesie Rosji. Tu ma także, prawdopodobnie swoje korzenie jego zdecydowany sprzeciw wobec budowy CPK. Należy zdać sobie sprawę z tego, że nie jest to żadna gigantomania, jak twierdzi, ale stworzenie warunków do masowego przerzutu wojsk NATO na wypadek kryzysu oraz przezwyciężenie porozbiorowej struktury sieci kolejowej w Polsce. Są to więc działania wzmacniające suwerenność Polski. Trzaskowski nie wygląda na tak głupiego, żeby o tym nie wiedział. Jest to wszak ewidentne działanie na szkodę Polski a na rzecz mocarstw ościennych.

Już wobec tego zestawienia jest dla mnie zagadką kim są ci ludzie, owe 28%, którzy popierają kogoś takiego? I pytanie drugie: co oni robią  jeszcze w Polsce?

Krystian Wojaczek

POWROTU NIE MA…!

Rozluźnianie rygoru sanitarnego, wprowadzonego do walki z epidemią spowodowało masowy powrót zachowań społecznych sprzed jej pojawienia się. Chodzi o ignorowanie rządowych zaleceń na obecny stan rozwoju epidemii, tak jakby jej już nie było. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Szybujące w niebo wskaźniki zakażeń, jakich nie obserwowano w Polsce w czasie jej apogeum.

Wydarzenia te sygnalizują coś znacznie głębszego niż techniczne trzymanie dystansu społecznego, utrzymywanie higieny osobistej, z którą w Polsce, delikatnie mówiąc różnie bywa, czy też rygorów funkcjonowania instytucji takich jak szpitale, DPS-y, nie wyłączając zakonów.

Pojawienie się pandemii niesie współczesnemu światu przesłanie, że człowiek i społeczności, w których żyje są poddane określonym prawidłom funkcjonowania, których nie przestrzeganie prowadzi do zwyrodnienia, choroby i śmierci. Pandemia pojawiła się w czasie gdy negacja tych prawideł (praw) zdaje się sięgać zenitu a człowiek uzurpuje sobie uprawnienie określania tych „praw” w nieskrępowany sposób, dodajmy na miarę swojego chorego już umysłu. Inspiruje go do tego bałwochwalczy mit o wszechmocy nauki, która o ironio jest kompletnie bezradna wobec patogenu i dopuszcza do śmierci setek tysięcy ludzi, potężnego kryzysu gospodarczego, mimo wyrafinowanych technologii i całej cyfryzacji, nie wspominając już o pochodzeniu samego patogenu.

Negacja praw wpisanych w naturę człowieka widoczna jest na wyciągnięcie ręki począwszy od dewastacji małżeństwa i nazywania małżeństwami ewidentnie sprzecznych z naturą związków jednopłciowych, poprzez zabijanie najsłabszych, ideologię nowomowy, w której kłamstwo jest podawane za prawdę a prawda nazywana kłamstwem itd. Pojawienie się pandemii a szczególnie jej nawroty w momencie odchodzenia od rygorów sanitarnych niesie współczesnym poważne ostrzeżenie: oto sytuacja, do której doprowadzi was ścieżka, po której stąpacie. Nie ma powrotu do tego co było, jeśli chcecie żyć i być zdrowi.

Z tej perspektywy patrząc, jeśli to ostrzeżenie nie poskutkuje należy spodziewać się poważniejszego. Przewaga praw natury, w ramach których człowiek żyje i funkcjonuje, nad patologicznymi poczynaniami człowieka jest miażdżąca. Wystarczy spojrzeć we wszechświat. Wystarczy do tego pokornie użyć rozumu, którym człowiek jest obdarzony.

Nieuprawnionym wydaje się również nazywanie tego co się dzieje Bożą karą dla człowieka. Przekaz Ewangelii idzie w zupełnie innym kierunku. Bóg, który swoją wszechmocą mógł rozwalić w proch patologię ówczesnych, nie tylko tego nie zrobił, ale pozwolił się ukrzyżować pokazując człowiekowi, dokąd prowadzi patologia jego postępowania.

Krystian Wojaczek

LIBERALNY TERROR

                                                 Jest delikatnym określeniem sposobu na radzenie sobie z pustką, niekompetencją i brakiem wartości, emanującymi z wypowiedzi i  postaw totalnej opozycji. Tego już nikt, poza interesariuszami rozkrzyczanych „dygnitarzy” w białych kołnierzykach z przywódczą budką, nie chce słuchać. Oni po prostu nie mają nic do zaproponowania polskiemu społeczeństwu, poza słynnym „niet” byłego, sowieckiego ministra spraw zagranicznych (nazywanego onegdaj „Misterem Niet”). Jeśli spojrzeć na wyplutego z łona tej nicości, na bieżnię biegu do prezydentury, krótko przed metą zawodnika, to widać w jego zachowaniu dokładne odzwierciedlenie stanu towarzystwa awanturników sejmowych. On będzie, jak sam mówi likwidował publiczną telewizję, wstrzymywał, budowę kanału na Mierzei Wiślanej, budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego i w ogóle wypalał gorącym żelazem wszystkie dokonania Zjednoczonej Prawicy. Oznacza to likwidację programów społecznych i przywrócenie podwyższonego wieku emerytalnego. Należy domniemywać, że przywróci również możliwość okradania państwa na podatku VAT, wszak to Zjednoczona Prawica ze zjawiskiem tym walczyła i walczy.

 W ten sposób hasający po polskich miastach arogancki wesołek mówi Polakom wprost, to co ukrywa pod płaszczykiem sejmowych awantur desygnujące go zaplecze, które wyłaniającą się z każdego jego zakątka nicość usiłuje zakrzyczeć i przykryć awanturą. Nicość bowiem nie jest w stanie się obronić, dlatego krzyk i awantura są jej niezbędne jako parawan.

Krystian Wojaczek

ZARZĄDZANIE KRYZYSEM

                            O tym, że mamy do czynienia ze światowym kryzysem epidemicznym i gospodarczym nie trzeba nikogo przekonywać. To, że w tej trudnej sytuacji doskonale radzi sobie polski rząd z premierem Mateuszem Morawieckim już nie do wszystkich dociera. Dlatego warto wymienić znaczące zagraniczne instytucje,  czy też ekspertów, którzy te fakty raportują. Na pierwszym miejscu należy wymienić Goldman Sachs, który wskazuje (zdaje się z pewnym zdziwieniem), że recesja w polskiej gospodarce będzie miała znacznie łagodniejszy przebieg niż sądzono. W pierwszym, bowiem kwartale gospodarka ta zanotowała 1,9% wzrost (zamiast recesji). Znany hiszpański ekonomista i wykładowca Harvard Business School Luis Huete wymienia natomiast Polskę na I miejscu jako tą, której udało się pogodzić dbałość o ludzi z ochroną gospodarki. Takich informacji z różnych stron świata płynie więcej. Warto więc w tym miejscu wyliczyć najważniejsze działania podejmowane przez rząd Morawieckiego w zarządzaniu wspomnianym kryzysem: bardzo szybka, wielokierunkowa reakcja na zagrożenie epidemiczne; wysyłanie misji medycznych do Włoch, USA czy Słowenii – szkolenie i wymiana doświadczeń; wprowadzenie potężnej, w stosunku do możliwości gospodarczych Polski, tarczy antykryzysowej. Bardzo ważnym jest to, że polski rząd, w tej trudnej i złożonej sytuacji miał wizję zarządzania tym kryzysem i dobrze wiedział co ma robić!

Na uwagę zasługuje również sposób z jakim rząd radzi sobie z problemem epidemicznym w śląskich kopalniach. Pomoc sprowadzana z innych regionów Polski w ramach solidarności, oto odpowiedź rządu premiera Morawieckiego na powstały problem a nie izolacja, jak chcieliby niektórzy i pozostawienie regionu samemu sobie. To jest katolicka nauka społeczna w praktyce!

Przypomnij sobie Czytelniku jaka była odpowiedź na problemy górników rządu Donalda Tuska – strzelanie do nich z broni gładko lufowej!

Koniecznym jest przytoczenie jeszcze jednego odniesienia: do zarządzania kryzysem w ramach Koalicji Obywatelskiej. To porzucenie samotnej Małgorzaty Kidawy Błońskiej,  wobec niskich notowań sondażowych i salwowanie się, skaczących wcześniej wokół niej buldogów, stawianiem na nowego kandydata, kosztem Polski, konstytucyjnych terminów wyborów i wielu innych krętactw. Dokładnie tak samo wyglądałoby zarządzanie kryzysem epidemicznym i gospodarczym, gdyby to bractwo rządziło Polską. Beneficjentami byłyby zakłady pogrzebowe i krematoria.

Krystian Wojaczek

STRACONE SZANSE

Często dzieje się tak, że człowiek, czy społeczności ludzkie stają przed oczywistymi szansami swojego rozwoju. Czasami pojedynczymi, czasami jest ich więcej na raz. Zazwyczaj każda taka szansa wymaga od zainteresowanych włożenia pewnego wysiłku, żeby z niej skorzystać. Przykładowo jeśli pojawia się szczepionka przeciw ospie to trzeba podjąć wysiłek zaszczepienia się, żeby nie zachorować. Sama szczepionka jako taka, jeśli nie wyciągniemy po nią ręki, nie obroni nas przed infekcją i chorobą. Jeśli pojawia się metoda uprzedzania kryzysu małżeństwa to trzeba po nią sięgnąć, żeby uchronić swój związek i zbudowaną na nim rodzinę przed poważnymi kłopotami, często rozpadem. Samo opracowanie i istnienie metody uprzedzania kryzysu jeszcze nikogo przed ewentualnym kryzysem małżeństwa nie uchroniło. Było (jest?) szansą, po którą małżonkowie mogli sięgnąć, rozwijając swój związek w taki sposób, by był odporny na jawiące się zagrożenia i uniknął kryzysu.

„Była szansą” bierze się stąd, że obecne warunki pandemiczne i dostępne środki walki z zarazą uniemożliwiają wykorzystanie istotnych, decydujących o skuteczności metody uprzedzania kryzysu małżeństwa, jej elementów, czyli podwójnej dynamiki: grupy i par małżeńskich. Wiele wskazuje na to, że samo zagrożenie wirusologiczne a tym samym izolacyjne środki obrony przed nim, pozostaną z nami nawet nie miesiące a lata. „(Jest?)” dlatego, że być może w jakiejś, trudnej dzisiaj do przewidzenia przyszłości, ludzkość upora się z istniejącym zagrożeniem i uwolni istotne elementy metody uprzedzania kryzysu małżeństwa? Pytanie jest inne: ile z zagrożonych kryzysem małżeństw będzie jeszcze wtedy małżeństwami, tym bardziej, że sama zaraza i jej przeciwdziałanie tworzą okoliczności niszczące relacje międzyludzkie takie jak postrzeganie drugiego jako zagrożenia oraz promujące izolację zamiast budowania relacji.(Czytaj więcej na podstronie „Pandemic time”).

Krystian Wojaczek

ODKRYWANIE PRAWDY

Obsesyjna koncentracja na niewidzialnym patogenie (wirusie) sprawia, że zdecydowana większość społeczeństw zdaje się nie dostrzegać pozytywów (tak dobrze rozumiesz Czytelniku, pozytywów) jakie niesie epidemia. O jednym z nich poniżej.

Weźmy konkretną sytuację z jaką mamy do czynienia we Włoszech, ale nie tylko tam. Po wprowadzeniu rygorów życia społecznego w północnej Italii, mocno spóźnionych, to prawda, tysiące młodych ludzi, nic sobie nie robiąc z owych zakazów, rzuciło się wręcz w podróż na południe, skąd pochodzą. Szacuje się, że około 15% z nich już miało pierwsze objawy infekcji. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Obecnie jednym z regionów najdynamiczniej rozwijającej się epidemii w Italii jest Apulia, do której owi, mający w nosie rygory życia społecznego i odpowiedzialność za innych, młodzi się udali. Udało się im już wyciąć, bez użycia maczety, wcale pokaźną liczbę swoich  rodziców i dziadków. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Rzec można, ci ostatni dostali to na co sobie zasłużyli „lajtowo” wychowując swoich maminsynków i córeczki. Zjawisko lekceważenia drugiego człowieka i zasad życia społecznego dotyczy wszystkich właściwie krajów Europy, nie wykluczając „katolickiej” Polski. Epidemia po prostu ujawnia zjawisko potężnych deficytów wychowania i niszczenia autorytetów, koegzystujące z produkcją tabunów „pedagogów” i „psychologów”, faktycznie zajmujących się utwierdzaniem tego stanu rzeczy, zamiast wychowaniem. Proszę zobaczyć jak traktowani są choćby nauczyciele w szkołach, terroryzowani samowolą uczniów i wspierających ich w tej samowoli tatusiów i mamuśki. Wygląda na to, że ci ostatni zaczynają zbierać śmiertelne żniwo swojej głupoty.

Krystian Wojaczek