UCZUCIA

 UCZUCIA – NEWRALGICZNY WYMIAR MAŁŻEŃSTWA

Zdecydowana większość niepowodzeń małżeńskich ma ostatecznie swoje zakotwiczenie w nieumiejętności małżonków radzenia sobie ze swoimi emocjami i uczuciami. Z drugiej strony instytucje społeczne zajmujące się wychowaniem człowieka np. rodzina, czy szkoła zupełnie sobie nie radzą z jego przygotowaniem do postępowania ze swoimi emocjami i uczuciami. W konsekwencji większość młodych ludzi zawiera związki małżeńskie nieprzygotowana do kształtowania tego ważnego wymiaru życia małżeńskiego oraz radzenia sobie z nim gdy pojawiają się trudności.

Instytucje życia społecznego zajmujące się w jakiejś mierze małżeństwem takie jak Kościół, czy sądownictwo w swoich praktykach zmierzają w przeciwnych kierunkach. Kościół akcentuje wprawdzie potrzebę życia miłością, jednak koncentruje się najczęściej na jej wymiarze behawioralnym, pozostawiając na boku wymiar emocjonalny (jako ulotny i zmienny). Wiążę się to z upowszechnionym  wśród duchowieństwa redukcjonizmem prawno-moralnym postrzegania małżeństwa.

Prawo i praktyka sądownicza zmierza w kierunku sankcjonowania nieporadności małżonków ze sferą emocjonalną swojego małżeństwa jako racją rozwodu, jeśli oni o taki poproszą. Jest ona ostatecznie zgodna z upowszechnianymi przez media wzorcami popkultury, wynikającymi ostatecznie z ignorancji, zaniedbania edukacji w tej materii i co gorsza sięgania coraz częściej do podejścia magicznego (np. horoskopów, czy przesądów).

Tymczasem sfera emocjonalna życia człowieka a w konsekwencji życia małżeńskiego jest na tyle poznana, że można tą wiedzę wykorzystać do radzenia sobie przez małżonków ze swoimi emocjami i uczuciami w relacji małżeńskiej. Należy jednak zdać sobie bardzo wyraźnie sprawę z tego, że jest to:

  1. najtrudniejszy dla małżonków wymiar ich związku
  2. a radzenia sobie z nim trzeba się nauczyć.

Krystian Wojaczek

                                         FUNDAMENTALNA CZWÓRKA

Radzenie sobie z uczuciami i emocjami nie tylko w małżeństwie, ale to ostatnie nas interesuje w tym miejscu, rozpocząć należy od konstatacji czterech fundamentalnych kwestii, które ostatecznie determinują to czy małżonkowie będą w stanie poradzić sobie z tym trudnym, choć fascynującym wymiarem ich życia. Należą do nich:

  1. Autonomia uczuć człowieka i jej uznanie przez małżonków
  2. Poprawny kontakt ze swoimi uczuciami
  3. Umiejętność nazywania uczuć
  4. Komunikowanie uczuć współmałżonkowi

Każda z kwestii jest ważna a braki nie tylko w zakresie podstawowej wiedzy na jej temat, ale też nieumiejętność poruszania się w wyznaczanym przez nią obszarze w większym, lub mniejszym stopniu zaburza relację małżeńską.

Już z tej perspektywy widać braki, uważanych za kompetentne, w materii kwestii emocjonalnych małżeństwa, środowisk różnych ruchów dedykowanych rodzinie np. Ruchu Domowego Kościoła, których wiedza na temat radzenia sobie z uczuciami i emocjami sprowadza się do konieczności ich komunikowania współmałżonkowi.

Krystian Wojaczek

                           AUTONOMIA UCZUĆ – CO TO TAKIEGO?

Autonomia uczuć to taka ich cecha, że nie poddają się bezpośrednio władzy i sterowaniu człowieka. Innymi słowy człowiek nie posiada pełnej władzy nad swoimi uczuciami i emocjami. Zwróć uwagę na podkreślone słowa: „bezpośrednio” i „pełnej”. To znaczy, że jakąś władzę posiada nad swoimi uczuciami i emocjami! Potrafi zatem również nimi kierować, chociaż nie jest to sterowanie wprost, czyli bezpośrednie.

Jak to wygląda na przykładzie? Powiedzieć zakochanej dziewczynie, że jej ukochany zagląda często do kieliszka, co nie rokuje dobrze dla ich ewentualnego małżeństwa, najczęściej sprowokuje odpowiedź: „po ślubie się zmieni”, zamiast trzeźwej oceny sytuacji i ewentualnie znalezienia innego kandydata na męża. Dlaczego? „Po prostu nie potrafię przestać go kochać!” Przykłady można mnożyć tysiącami. A rozwody? To w przeważającej mierze ten problem. Uczucia do współmałżonka „wygasły” a zrodziły się do osoby trzeciej itp. Wydaje się, że to tu leży przyczyna większości tragedii małżeńskich i rodzinnych społeczności ludzkiej a szczególnie dzieci, które zostały w ten sposób pozbawione należnego im środowiska życia i rozwoju.

Spojrzenie z pewnego dystansu na postępowanie i zachowania wielu osób prowadzi do wniosku, że albo nie wiedzą oni o istnieniu autonomii uczuć człowieka, albo wiedzą o niej, lecz zupełnie ją ignorują. Z rozmów z nimi wynika, że u podłoża popełnianych błędów leży z jednej strony  ignorancja (niewiedza), z drugiej natomiast potężne oddziaływanie środków przekazu, sugerujące, że człowiek nie posiada żadnej władzy nad swoimi emocjami i powinien tak  postępować jak mu „serce dyktuje”, czytaj: emocje właśnie.

Powstaje pytanie o to co należy zmienić w tej materii, jeśli chcemy wyjść z tego kręgu niemocy?

Zasada pierwsza i podstawowa, od której zależą pozostałe, to bezwarunkowe i pokorne uznanie autonomii naszych uczuć i emocji. Sięgając do definicji uznanie autonomii naszych uczuć posiada dwie części:

  1. Nie mamy pełnej władzy nad naszymi uczuciami i emocjami, ale
  2. Pewną jednak mamy! Na czym ona polega i jak ją wykorzystać o tym niżej.

Krystian Wojaczek

                              KONTAKT  Z  WŁASNYMI  UCZUCIAMI

Drugą, istotną kwestią, po uznaniu autonomii uczuć, jest wypracowanie dobrego kontaktu z własnymi uczuciami. Co to znaczy, że ktoś ma dobry kontakt z własnymi uczuciami? Po prostu, jest świadomy tego jakich uczuć  aktualnie doświadcza. Wbrew pozorom nie jest to ani łatwe, ani takie oczywiste, z wielu względów. Głównym  utrudnieniem jest brak umiejętności i nawyku zaglądania do własnego wnętrza. Tego należy się nauczyć a trzeba zauważyć, że nie uczy tego ani rodzina, ani szkoła, ani uniwersytet, ani większość rodzinnych ruchów religijnych, które w Polsce zwykły przypisywać sobie monopol w materii budowania więzi emocjonalnej małżonków. Ewentualne „zaglądanie” do własnego wnętrza, by dowiedzieć się jakie uczucia je wypełniają jest utrudniane ponadto wartkim trybem toczącego się życia. Pośpiech bardzo utrudnia kontakt z własnymi uczuciami. Wreszcie kontakt z własnymi uczuciami jest utrudniony nieumiejętnością nazywania uczuć ( o tym jednak w następnym paragrafie).

Dlaczego kontakt z własnymi uczuciami jest tak ważny w procesie budowania więzi małżeńskiej? Odpowiedź leży w roli jaką uczucia odgrywają w dziedzinie zachowań i postępowania człowieka. To uczucia są głównym motorem działań człowieka. Brak, lub słaby kontakt z własnymi uczuciami oznacza więc sytuację, w której małżonkowie (każdy człowiek) podejmują szereg zachowań i działań pod wpływem uczuć, których doświadczają, nie do końca zdając sobie sprawę z tego dlaczego tak się dzieje. Gdyby mieli dobry kontakt z własnymi uczuciami wiedzieli, że stamtąd płyną impulsy do działania byliby w stanie uniknąć wielu zachowań rujnujących ich więź małżeńską.

KW.

                                  UMIEJĘTNOŚĆ  NAZYWANIA  UCZUĆ

Jednym z istotnych uwarunkowań zdolności kontaktu ze swoimi uczuciami  jest umiejętność ich nazywania. Gdy jej brak a dzieje się tak bardzo często, próby spoglądania we własne wnętrze i rozeznania jego stanu emocjonalnego, dają zwykle ogólny, mało precyzyjny, dość rozmazany jego obraz. Sytuację zmienia dopiero pojawienie się umiejętności nazywania poszczególnych uczuć.

Niedomagania  większości małżonków, w materii nazywania uczuć, można wykazać prosząc ich o wykonanie prostego zadania. Wystarczy poprosić ich by wypisali na kartce papieru uczucia jakie żywią do współmałżonka. Wypisują najczęściej od jednego do pięciu uczuć. Następnie prosi się ich o powtórzenie tej czynności na drugiej stronie kartki, udostępniając listę uczuć. Wynik jest wielokrotnie wyższy: od kilkunastu do kilkudziesięciu wskazanych uczuć. To jest skala problemu, z którym mamy do czynienia w naszych małżeństwach. Skala problemu, który dotyka, jak już wspomniano, zdolności małżonków w kwestii kontaktu z własnymi  uczuciami, ale także w kwestii wyrażania sobie wzajemnie, żywionych do siebie uczuć (o czym niżej).

KW.