WIELKA IMPROWIZACJA

W ostatnim ze swoich felietonów na portalu FRONDA Ks. prof. Paweł Bortkiewicz napisał między innymi o konieczności wzmocnienia małżeństwa. Jest to postulat ze wszech miar prawdziwy i konieczny do wdrożenia, nie tylko dla poprawy kondycji rodziny, społeczeństwa i państwa, ale także Kościoła, nie tylko w Polsce. Problem w tym, że postulat ten spotykam po raz pierwszy u Autorytetu rangi Ks. Prof. Bortkiewicza. Generalnie on nie istnieje a instytucje zajmujące się rodziną, czy to państwowe, czy kościelne chyba kompletnie nie dorosły do tego, żeby dostrzec zależność między tymi dwoma, dodajmy, różnymi mikro społecznościami.  Co więcej wielu pseudo uczonych, w tym szczególnie tych napalonych z ruchu Domowego Kościoła nie jest w stanie dostrzec różnicy między małżeństwem a rodziną. Wydaje się, że ta ignorancja jest jedną z przyczyn nieumiejętności dostrzeżenia wspomnianych wyżej zależności i konieczności wzmocnienia małżeństwa. Dla nich to wszystko to samo, dlatego działania podejmowane w kierunku rodziny niechybnie wzmocnią małżeństwo. Tragedią jest to, że „fachowcy” z Domowego Kościoła stali się wzorem działań pastoralnych Kościoła w Polsce w odniesieniu do rodziny, czytaj: również małżeństwa. Co więcej jednostki naukowe takie jak Nauki o Rodzinie zupełnie przestały pełnić swoją rolę. Najważniejszą sprawą jest by zatrudnieni tam byli swoi ludzie, jak np. na Wydziale Teologii Uniwersytetu Opolskiego, czy UKSW. Wcale w lepszej sytuacji nie są, choć z innych względów te, które funkcjonują w ramach nauk społecznych. Jednym słowem wielka improwizacja. Nie widać też, by sprawą interesowali się biskupi, choć jest to ich obowiązkiem. Pewno czekają na kolejny filmik Sekielskiego, żeby wyrazić mu swoją wdzięczność! Na koniec dla fachowców rodem z Domowego Kościoła a może i tych zarządzających Naukami o Rodzinie podaję różnice między małżeństwem i rodziną, ponieważ dopiero umiejętność odróżnienia tych społeczności pozwala określić drogę ich wzmacniania.

  1. Kryterium osób: małżeństwo to mąż i żona. Rodzina to mąż i żona jako rodzice oraz dziecko.
  2. Kryterium relacji: małżeństwo to relacja małżeńska, czyli męża z żoną. Rodzina to relacja małżeńska oraz przynajmniej relacje rodzicielskie.
  3. Kryterium specyfiki emocjonalnej relacji: małżeństwo to relacja o charakterze erotycznym. Rodzina to relacja o charakterze erotycznym małżonków oraz relacje rodzicielskie pozbawione tego zabarwienia (zakaz kazirodczy) w stosunku do dzieci.
  4. Kryterium tendencji rozwojwych relacji: małżeństwo to relacja zacieśniająca między małżonkami. Rodzina to relacja zacieśniająca między małżonkami oraz relacje rozluźniające między rodzicami i dziećmi.
  5. Kryterium statusu teologicznego: małżeństwo posiada status sakramentu. Rodzina to małżeństwo ze statusem sakramentu oraz relacje eklezjalne (wszystkie pozostałe).

Warto się tym różnicom przyjrzeć. Patologie, z którymi mamy dzisiaj często do czynienia to wynik pomieszania w punktach 3 i 4.

Krystian Wojaczek

POWYBORCZY KRAJOBRAZ

                                                Jest sporo analiz sytuacji wyborczej i powyborczej w Polsce, ale też w pozostałych krajach Europy. Dlatego zwrócimy uwagę na te aspekty, które są nieobecne, albo słabo obecne w pojawiających się komentarzach.

Po pierwsze konieczne jest zwrócenie uwagi na stosunkowo wysoką reprezentację ze strony Polski do Parlamentu europejskiego przedstawicieli dawnego PZPR-u. Warto w tym miejscu przytoczyć dwie wypowiedzi tego tyczące. Niejaka Thun von… und so weiter wyraźnie stwierdziła, jeszcze przed wyborami, że towarzystwo unijne bardzo chętnie widzi taką reprezentację. Z kolei, już po wyborach L. Miller stwierdził, że zamierza być lojalny wobec frakcji socjalistów, do której przystąpi. Jaka jest to frakcja i jaki jest jej stosunek do Polski pokazywał i nadal pokazuje, jeden z jej przywódców niejaki F. Timmermans, były holenderski ambasador w Rosji, który powiedział wprost, że przez ostatnie 3 lata walczył z Polskim rządem, dodajmy demokratycznie wybranym.

Po wtóre pojawiają się doniesienia o wieloletnich gratyfikacjach agentów komunistycznej bezpieki, w tym wypadku w instytucjach naukowych w Rosji. Czy są to wyłącznie gratyfikacje, czy też czas przygotowania do nowych ról, pełnionych w Polsce pod przemożnym wpływem mocodawców, okaże się prawdopodobnie w nieodległej przyszłości.

Po trzecie należy zwrócić uwagę na wyraźne przyspieszenie programu zbrojeń w Polsce i dyslokacji dodatkowych sił zbrojnych USA na terenie Polski. Naszym zdaniem powyższe zjawiska nie pozostają bez związku.

Krystian Wojaczek

SILNI W SOJUSZACH?

Hasło tegorocznych obchodów rocznicy Konstytucji 3-Maja, poparte defiladą wojska i służb, niewątpliwie jest optymistycznym symptomem rozwoju Polski i powodem do radości. Suwerenność i bezpieczeństwo leżą bowiem u podstaw życia i rozwoju człowieka i społeczeństwa we wszystkich pozostałych dziedzinach. Realizm oceny sytuacji Polski nie pozwala jednak przejść obok nadal istniejących mankamentów, słabych stron i istniejących zagrożeń.

Najpierw trzeba sobie uświadomić, że żaden sojusz nie obroni państwa, jeśli ono jest słabe. Dotyczy to również a może przede wszystkim dzisiejszej Polski. Wystarczy przytoczyć impotencję Polski, pozostającej w sojuszach a jakże, w odzyskaniu swojej własności jaką są szczątki samolotu zniszczonego w zamachu smoleńskim. Co więcej facet, który Rosjanom go pozostawił, germanofil Tusk, przyjeżdża i w instytucji autonomicznej jaką jest uniwersytet, oskarża tych, którzy Polskę próbują postawić na nogi, o targowicę. Tusk, za którego rządów skradziono z budżetu ponad 250 miliardów, otwierając Polskę na oścież dla ewentualnego najeźdźcy, bredzi o tym, że ekonomia jest nie istotna. Ten facet jest oklaskiwany przez pokaźną liczbę zdrajców. To jest ewidentny przejaw słabości państwa, ponieważ zarówno on jak i jego klakerzy dawno siedzieliby w więzieniu gdyby społeczeństwo było zdrowe.

Siła państwa pochodzi przede wszystkim z siły osobowościowej i moralnej stanowiących go obywateli. Do tego by tacy byli konieczny jest dobrze funkcjonujący system edukacyjny na wszystkich poziomach jego funkcjonowania. W Polsce system ten w znacznej mierze źle funkcjonuje, co pokazały choćby ostatnie strajki. Postawy części nauczycieli są takie, że lepiej, żeby młode pokolenie ich nie naśladowało, ponieważ są moralnie wątpliwe. Jest to namacalny dowód słabości państwa, nie pochodzący z obecnej formacji rządzącej, ale z przeszłości, z  komuny i platformy. Postawy nauczycieli nie kształtuje się w 3 lata!

Zdrowie osobowościowe i moralne w Polsce jest kształtowane przez chrześcijaństwo. Tu niestety też jest problem, wynikający z niewłaściwie ustawionego duszpasterstwa, ukierunkowanego niemal wyłącznie na praktyki religijne, ale też błędy doktrynalne, wynikające z nieprzyjęcia wielu aspektów nauki Soboru Watykańskiego II, czy wprowadzania rozwiązań wręcz wykluczających naukę np. o Wcieleniu ( koncepcja sacrum-profanum Durkheima i Eliadego). Liczba rozmaitych afer w kraju, odwołującym się do chrześcijaństwa zdaje się ukazywać brak jego skuteczności w życiu społecznym, gospodarczym i politycznym. To między innymi wynik wspomnianych błędów duszpasterskich, ponieważ dzieło Wcielenia ukazuje afirmację dla stworzenia i konieczność zaangażowania się człowieka w jego rozwój a nie jego niszczenie. Same praktyki religijne nie wiele tu pomogą. Przychodzi na myśl powiedzenie: „modli się pod figurą a ma diabła za skórą”.

Siła państwa niewątpliwie zależy od zintegrowanej polityki prowadzonej przez rządzących. Ostatnie wydarzenia dowiodły, że wcześniejsze sygnały o pewnym braku tej integracji nie były przypadkiem. Chodzi o propozycję A. Dudy wpisania do konstytucji przynależności Polski do Unii Europejskiej, czyli pozbycia się przynajmniej jakiejś części suwerenności. To kolejny wyskok tego człowieka, który jednoznacznie już każe postawić pytanie dla kogo on właściwie pracuje? Nie ulega natomiast wątpliwości, że działania te osłabiają państwo (wystarczy przypomnieć sobie jego veto w sprawie reformy sądownictwa do dzisiaj nie zakończonej). Panu Bogu świeczka a diabłu ogarek!

Krystian Wojaczek

WOLNOŚĆ, W KTÓREJ NIE WOLNO DZIĘKOWAĆ

Papież Franciszek desygnuje pół miliona dolarów na pomoc meksykańskim migrantom na granicy z USA. Rząd zjednoczonej prawicy w Polsce likwiduje biedę rodzin, szczególnie wielodzietnych, wyrównuje zapóźnienia cywilizacyjne w wielu regionach Polski, szczególnie wiejskich, przywraca komunikację odciętych od świata mieszkańców wielu mniejszych miejscowości, poprawia (na miarę  możliwości) sytuację materialną emerytom i wiele innych. Na szczególną uwagę zasługuje dbałość o niepodległość Polski. Każdy, kto choć trochę myśli wie, że jej utrata to koniec wszystkich działań naprawczych, o których wyżej.

Zarówno działanie papieża Franciszka, jak i rządu zjednoczonej prawicy, w tym przede wszystkim J. Kaczyńskiego, wcześniej także jego Brata, prezydenta L. Kaczyńskiego są niczym innym jak realizacją zapisu Ewangelii Sw. Mateusza 25, 31-46. Zapisu, dodajmy leniwym do czytania, który jest dobitnym, jasnym i klarownym opisem sądu ostatecznego, tak by nikt z sądzonych, niezależnie od wiary, czy jej braku, wymówić się nie mógł. (Warto przeczytać!)

Otóż tej problematyce została poświęcona 3 już Konferencja z cyklu „Dyskusje o państwie, prawie i moralności”, zorganizowana przez Akcję katolicką diecezji Włocławskiej, pod patronatem bpa włocławskiego Wiesława Meringa. Obecna edycja konferencji obejmowała 3 wykłady: F. Rakiewicza-„Pamięć i tożsamość”; K. Ziemca-„Prawda i sprawiedliwość”; oraz J. Kaczyńskiego -„Historia polskich ruchów patriotycznych”. Wykłady miały miejsce w Muzeum Diecezjalnym we Włocławku.

Ta konferencja i podziękowanie Ks. Bpa W. Meringa skierowane do J. Kaczyńskiego za to co on i wcześniej jego brat czynili dla dobra Polski i jej obywateli stały się przedmiotem niewybrednego ataku posła Krzysztofa Brejzy na Bpa W. Meringa, zarzucając mu upartyjnienie, ponieważ stwierdził, że to co czynili i czynią, dodajmy dla dobra Polski i polskich obywateli, Kościół uznaje za swoje.

Specjalnie odniosłem działania zjednoczonej prawicy w Polsce, do radykalnego zapisu Ewangelii św. Mateusza, w nadziei, że jego prostota i radykalizm pokona ignorancję, przewrotność i zapatrzenie we własne, egoistyczne interesy, kosztem dobra wspólnego i Polski, K. Brejzy. Przestanie być może wówczas wypisywać brednie, w czymś co nazywa „listem otwartym”, o takiej czy innej powinności biskupa i posłannictwie Kościoła.

Ks. Biskupowi Wiesławowi Meringowi należy się natomiast ogromne podziękowanie, nie tylko za tę, ze wszech miar pożyteczną inicjatywę, ale żywe, stanowcze i odważne zaangażowanie na rzecz upowszechniania Katolickiej Nauki Społecznej Kościoła, tak bardzo dzisiaj potrzebne.

Krystian Wojaczek

W CIENIU BLASKU PŁOMIENI


„Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy  potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę a ty ugodzisz je w piętę” (Rdz 3, 15).

Pożar francuskiej katedry ogniskuje w sobie, zawarte w powyższym fragmencie Księgi Rodzaju, zmaganie. Nie chodzi wyłącznie o Francję. Nie chodzi wyłącznie o katolicyzm, czy szerzej chrześcijaństwo. Chodzi o człowieka, którego Wyzwolicielem ze śmierci jest Zmartwychwstały Pan. To jest „ugodzenie w głowę”, czyli ostateczne zwycięstwo nad sprawcą destrukcji,  zniszczenia i śmierci. Nie jest przypadkiem czas tego pożaru, początek wielkiego tygodnia, czas upamiętnienia męki i śmierci Jezusa z Nazaretu zakończonej Jego Zmartwychwstaniem.  I choć społeczność międzynarodowa rzuciła się, przynajmniej deklaratywnie, odbudowywać Katedrę, to raczej należy zauważyć, że to Zmartwychwstały Syn Naszej Pani (Notre Dame) oznajmia społeczności współczesnego świata, że to ON jest Nadzieją, Rękojmią i Pierwocinami odbudowy człowieka i jego pogubionej społeczności XXI wieku.

Zdaje się, że to zrozumiało wielu Francuzów gromadzących się wokół Notre Dame a policja ich nie atakuje. Zrozumienia tej prawdy, bardziej niż zbiórek pieniędzy na odbudowę budynku życzę wszystkim Czytelnikom tej strony z okazji Świąt Zmartwychwstania.

Krystian Wojaczek

SKAZANY NA UPADEK

W sytuacji panoszącego się w Polsce koniunkturalizmu, napędzanego działaniami ewidentnych zdrajców, również tych, którzy osobiście uczestniczyli w obaleniu pierwszego, wolnego, po dziesiątkach lat zniewolenia, rządu premiera Olszewskiego, w roku 1992, Polska otrzymuje drogowskaz-napomnienie, paradoksalnie poprzez śmierć premiera Olszewskiego. Jego mniejszościowy rząd, działający przez pół roku, od początku skazany na niepowodzenie, dokonał rzeczy, po ludzku wydawałoby się niemożliwych.

Doprowadził do wyprowadzenia wojsk sowieckich z Polski, nie dopuścił do tworzenia spółek joint venture z armią radziecką na terenie Polski, dodajmy popieranych przez ówczesnego prezydenta Wałęsę. Wreszcie mianując ministrem obrony J. Parysa dokonali przeorientowania Polski ze Wschodu (ZSRS) na Zachód i NATO, któremu zdecydowanie przeciwstawiali się B. Geremek, K. Skubiszewski i ówczesna Unia Wolności! Gdyby nie te działania premiera Olszewskiego dzisiaj moglibyśmy jedynie marzyć o uczestnictwie w NATO i wsparciu najpotężniejszej armii świata, armii USA.

Premier Olszewski zahamował również proces wyprzedaży polskiego majątku zainicjowany przez Balcerowicza i kontynuowany przez Bieleckiego, którego skutkiem było ogromne zubożenie Polski i galopujący proces bezrobocia.

Spojrzenie na Osobę Premiera Olszewskiego z perspektywy jego dokonań w sytuacji, w której, praktycznie nie powinien być w stanie tego zrobić, uderza Jego uczciwość, prawda, sprawiedliwość, dobroć i odwaga. Jako adwokat w czasach komunistycznych nie bał się bronić prześladowanych, za co był szykanowany. Premier Olszewski jawi się jako człowiek odważny, o jasnym obliczu, bez koniunkturalizmu, który faktycznie wytyczył kierunek rozwoju Polski a dzisiaj dany nam zostaje jako drogowskaz-napomnienie  dokąd zmierzamy i jakie wartości są konieczne, żeby przetrwać.

Krystian Wojaczek

GŁUPCZE….

                        Wydarzenia ostatnich miesięcy wydawały się wskazywać, że na pewną kategorię ludzi, dobrze umocowanych w strukturach takiej, czy innej władzy, nie ma żadnej siły, która byłaby w stanie cokolwiek naprawić w ich otoczeniu, pełnionym urzędzie, pociągnąć do odpowiedzialności za popełnione i popełniane przestępstwa. Wystarczy przytoczyć choćby aferę Amber Gold, czy permanentnie torpedowane działania komisji w sprawie reprywatyzacji warszawskich kamienic. Wybory samorządowe właściwie w znacznym stopniu spetryfikowały  ten stan rzeczy, wspierając społecznym i demokratycznym mandatem wiele takich układów, które można nazwać patologicznymi choćby z racji długości ich trwania. 6 kadencja P. Adamowicza w Gdańsku jest tu klasycznym przykładem. Zdecydowana wygrana w wyborach samorządowych utrwalała zastany stan rzeczy, wydawałoby się nie do ruszenia w najbliższej przyszłości. Do ostatnich dni! Okazały się one istnym trzęsieniem ziemi, nie tylko dla Adamowicza, ale dla układu. Nawiasem mówiąc interesującym jest obserwować aktywność co niektórych, owym trzęsieniem spowodowaną, przypominającą stan grypy żołądkowej z jej centralną przypadłością.

Spojrzenie z dystansu zdecydowanie zwraca uwagę na nieco inny aspekt całego splotu wydarzeń. Jest nim odniesienie do 12 rozdziału Ewangelii Św. Łukasza. Jego podsumowaniem są słowa: „Głupcze jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to coś przygotował? (Łk 12, 20).

Układ pewno jest niewierzący, więc „jakaś tam” Ewangelia nie zrobi na nim wrażenia. Rzecz w tym, że nagła i nieprzewidywana śmierć Adamowicza jest faktem, podobnie jak spowodowane nią trzęsienie układu. Słowa Ewangelii pozostają skutecznie prorocze, czy ktoś w nie wierzy czy nie. Warto by nad tym zastanowili się niektórzy hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce, choćby dlatego, że w wypadku odprawiania Mszy św. za śp. Jolantę Brzeską, wydaje się, wykazywali się mniejszą gorliwością niż w przypadku śp. Adamowicza.

Krystian Wojaczek

RÓBTA CO CHCETA

Przyszedł facet z nożem komandosa i zrobił to co chciał, to co Owsiak, ale też Adamowicz mu podpowiadali. Nie ulega wątpliwości, że Adamowicza dosięgło zło, które sam publicznie inspirował i promował. Wystarczy wskazać już samo promowanie orkiestry, której naczelnym hasłem jest tytułowe „róbta co chceta”. Jest to radykalnie demoralizujące i antyspołeczne hasło a to co dotknęło Adamowicza jest realistycznym zobrazowaniem tego do czego ono prowadzi. I proszę nie przywoływać tzw. pomocowych działań wspomnianej orkiestry. Nie znam żadnej z podobnych organizacji, z ewidentnie satanistycznymi włącznie, które eksponowałyby swoje destrukcyjne działania. Odwrotnie takie działania są tuszowane działaniami pomocowymi, charytatywnymi czy humanitarnymi. Problem jest w tym między innymi, że owe działania pomocowe są policzalne. Owsiak bardzo dba o to, żeby liczba owych instrumentów zakupionych ze środków orkiestry była wyraźnie podawana do publicznej wiadomości i nagłaśniana. Tymczasem działania demoralizacyjne, wyraźnie promowane przez instytucję Owsiaka, nagłaśniane praktycznie przez wszystkie media, również tzw. niezależne, posiadają nieporównanie większy zakres i skalę zniszczenia, aniżeli dobro owych inkubatorów i innych kamuflujących ową demoralizację gadżetów.

Inspiracja działań destrukcyjnych P. Adamowicza wykracza daleko poza uczestnictwo w orkiestrze i jej promowanie. Wystarczy przywołać jego udział w działaniach około afery Amber Gold, np. promowanie OLT Ekspres, mające na celu zniszczenie LOT-u, do dzisiaj niewyjaśnione sprawy korupcyjne z gdańskimi deweloperami, ewidentne oszustwa w zeznaniach majątkowych, niekorzystne dla Gdańska umowy z zagranicznymi firmami np. oczyszczającą ścieki, co ewidentnie skutkowało degradacją środowiska życia mieszkańców i wiele innych.  Sprytny kamuflaż, tupet i bezwzględność oto sposób na życie człowieka, dla którego ci słabsi nie mają znaczenia. Tym razem tym słabszym okazał się Adamowicz, mimo dziesiątków policjantów i członków służb ochrony.

Interesujący jest też moment zamachu: tzw „światełko do nieba”. Pojęcia ewidentnie zaczerpnięte z chrześcijaństwa, którego główna idea orkiestry jest zaprzeczeniem. Znaczy to i z tego należy zdać sobie sprawę, że mamy do czynienia z przemyślanym, perfidnym i wyrachowanym wprowadzaniem w błąd wielu osób, wychowanych w kręgu kultury chrześcijańskiej i związanych z nią pojęć, co do ostatecznego celu orkiestry. Trochę podobne do plakietki Matki Bożej w klapie marynarki Lecha Wałęsy. O tym powinni dzisiaj krzyczeć biskupi, bo to ich zadanie i obowiązek. Kłania się II przykazanie Dekalogu. Oni jednak milczą.

Krystian Wojaczek

Dodaj nowe

Doświadczenie solidarności a meandry Brukseli

                     Wielokrotne, prorocze wzywanie Jana Pawła II, kierowane do Polaków, by nie zatracić wartości, doświadczenia i poczucia Solidarności, na naszych oczach zaczyna oblekać się w ciało. Ku zaskoczeniu i przerażeniu wielu„wieje” przez Europę „Wiatr”, podobny do ruchu Solidarności w Polsce. Wiatr ten spotyka podobne przeszkody jak Solidarność w Polsce: kłamstwo z całym potężnym medialnym aparatem jego upowszechniania; doskonale zorganizowane oddziały policji szturmowej np. we Francji, tłukące tych z „Żółtych Kamizelek. Terorystów muszą zwalczać cywile płacąc za to życiem jak ostatnio Niedzielski; skorumpowane i przegniłe do cna struktury wymiaru tzw. sprawiedliwości; potężną armię unijnych urzędników, zarządzaną przez zamroczonego alkoholem Junckera, czy otłuszczonego holendra Timmermansa, przyjaciela, jak sam się określa Ławrowa i wiele innych pomniejszych.

To wszystko co dzieje się dzisiaj w Europie, dawno miało swój prototyp w Polsce, w doświadczeniu zjawiska Solidarności. Problem w tym, że przywódcy Zachodni, ale też spora część tamtejszych społeczeństw, nigdy nie uznała wartości zjawiska Solidarności w Polsce, głównie z powodu pychy i przekonania o wyższości w stosunku do Polski i pozostałych krajów Europy Środkowej, którą wcześniej, swoimi bandyckimi decyzjami, rzucili w objęcia Moskwy. Klasycznym przykładem jest uznanie za początek przemian w Europie obalenia muru berlińskiego a nie powstanie Solidarności. Obalenie muru było konsekwencją ruchu Solidarności.

Nastał czas, żeby Europa sięgnęła do polskiego doświadczenia Solidarności. Problem w tym, czy Polacy sami jeszcze o tej wartości pamiętają.Szeroka rzesza zdrajców, oraz niemrawe postępowanie obecnie rządzących w Polsce zdają się sygnalizować, że to co miało być solą dla Europy w dużej mierze zwietrzało. Gdzie szukać ratunku dla Europy?

Krystian Wojaczek